Powiem wam, że dopiero niedawno doszłam do tego czym się na ten przykład różni nasze wiejskie, fujareckie koło gospodyń, od naszego kółka różańcowego.
Otóż w wierzbną niedzielę, a i jeszcze sporo, sporo przed, nasze koło gospodyń bardzo się, że tak powiem aktywizuje. Kobitki się razem zbierają w salce przy remizie i wiją palmy. Nie, żeby zaraz jakiś konkurs, albo i nawet nagrody. Co to to nie. Ale wieczory wtedy wesołe, bo to i piosenki różne podśpiewujemy, a to chłopina jakiś zajrzy i żartami sprośnymi z rękawa sypnie.
A jeśli się rozchodzi o kółko różańcowe, to nie powiem, też się zbieramy, ale nie wieczorem( bo czas już zajęty), tylko popołudniami. I też śpiewamy, ale poważne pieśni, wielkopostne. I nie siedzimy w remizie, ale idziemy do kościoła. A i o siedzeniu też wtedy mowy nie ma, bo trzeba kościół calutki po naszemu wysprzątać i ołtarz kwiatami ubrać, bo jeśli już o sam Grób Pański idzie, to to już nie my. To już proboszcz z wikarym , bibliotekarką i katechetką robi. My to tylko do czarnej roboty jesteśmy.
Ja jak wiecie plotek nie lubię, ale zauważyłam, że Bezatowa, to się ostatnio jakoś od nas odbijać zaczęła. Mówią , że teraz media ma w głowie! Podobno jakieś radio na Wielkanoc ma uruchomić, a i o telewizji gminnej zamyśla. Mnie co prawda o tym nie gadała, ale Pawłowskiej to i owszem. Z Karpową się tak jakby silniej zbliżyła i obie cały czas po wsi wieczorami latają, słupy i dachy nasze obadują i tak cicho do siebie szepczą, że nic się usłyszeć nie da!
Ale jakaś prawda musi w tym być, bo przecież nie tak dawno ciuchów całą siatkę sobie na bazarku w mieście nakupiła, a od tego czasu w niczym nowym nikt jej we Fujarkach nie widział.
Znaczy to, że na jakąś inną okazję te nową garderobę zbiera. Może nawet być, że i do tej gminnej telewizji, o jakiej się we wsi gada?
Kto wie?
Otóż w wierzbną niedzielę, a i jeszcze sporo, sporo przed, nasze koło gospodyń bardzo się, że tak powiem aktywizuje. Kobitki się razem zbierają w salce przy remizie i wiją palmy. Nie, żeby zaraz jakiś konkurs, albo i nawet nagrody. Co to to nie. Ale wieczory wtedy wesołe, bo to i piosenki różne podśpiewujemy, a to chłopina jakiś zajrzy i żartami sprośnymi z rękawa sypnie.
A jeśli się rozchodzi o kółko różańcowe, to nie powiem, też się zbieramy, ale nie wieczorem( bo czas już zajęty), tylko popołudniami. I też śpiewamy, ale poważne pieśni, wielkopostne. I nie siedzimy w remizie, ale idziemy do kościoła. A i o siedzeniu też wtedy mowy nie ma, bo trzeba kościół calutki po naszemu wysprzątać i ołtarz kwiatami ubrać, bo jeśli już o sam Grób Pański idzie, to to już nie my. To już proboszcz z wikarym , bibliotekarką i katechetką robi. My to tylko do czarnej roboty jesteśmy.
Ja jak wiecie plotek nie lubię, ale zauważyłam, że Bezatowa, to się ostatnio jakoś od nas odbijać zaczęła. Mówią , że teraz media ma w głowie! Podobno jakieś radio na Wielkanoc ma uruchomić, a i o telewizji gminnej zamyśla. Mnie co prawda o tym nie gadała, ale Pawłowskiej to i owszem. Z Karpową się tak jakby silniej zbliżyła i obie cały czas po wsi wieczorami latają, słupy i dachy nasze obadują i tak cicho do siebie szepczą, że nic się usłyszeć nie da!
Ale jakaś prawda musi w tym być, bo przecież nie tak dawno ciuchów całą siatkę sobie na bazarku w mieście nakupiła, a od tego czasu w niczym nowym nikt jej we Fujarkach nie widział.
Znaczy to, że na jakąś inną okazję te nową garderobę zbiera. Może nawet być, że i do tej gminnej telewizji, o jakiej się we wsi gada?
Kto wie?
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz