Obserwatorzy

niedziela, 4 listopada 2012

"Bestyjka"

Przedwczoraj, jak wyszłam minutę wcześniej z wieczornego nabożeństwa za Zmarłych, tuż za mną wyszła z kościoła Karpina. No i tak razem szły my w stronę swoich domów. Ale nie za spokojnie, o nie! Otóż ta właśnie, wyżej wzmiankowana Karpina miała do mnie pretensje, że nie mam czasu, żeby z nia pogadać, a na ostatnim zebraniu kółka różańcowego nie zamieniłam z nią nawet pół słowa. Ma ona bowiem poważne kłopoty ze swoja „bestyjką“. A mianowicie środkowa córka Karpów dostała propozycję pracy w biurze poselskim jakiejś partii opozycyjnej. No i rodzice od miesiaca się głowią, czy dać jej na tę robotę swoje pozwoleństwo , czy nie. Bo to podobno zarobek dobry. Ale z drugiej strony daleko i dojeżdżać by trzeba pekaesem. Podobno z czasem miałaby szansę na słuzbową stancję i to nawet za darmo, ale to juz całkiem by dzieciaka od starych rodziców odseparowało. O męża na stanowisku to na mur by małej łatwiej w takiej pracy było, ale te miastowe chłopaki wcale, ale to wcale się Karpom nie podobają. No i wreszcie fakt bezsprzeczny, że zdjęcia Karpianki w gazecie partyjnej widziałyby całe Fujarki, ale z kolei strach przed przeciwnikami partyjnymi caluśką rodzinę paraliżuje. No i dlatego mnie jako obcej osobie Karpina swoje dylematy przedstawiła, licząc na moją mądrą radę. Owszem nie powiem, wielu radziłam i może nadal radzić jeszcze będę, ale jaka ja dla tej dziewuszyny obca? A kto jak maluśka na koklusz zapadła głowinę jej podnosił, żeby się dzieciaczyna nie zadusiła? A kto jak nie ja osy od jej lizaka na łące przy pasieniu krowiny odpędzał? A kto pokaleczone kolaniska pod własną studnią obmywał? Ja, ja i jeszcze raz ja. Plotek to ja nie lubię, ale słyszałam jak Ciesielska kiedyś do Kondejowej po cichu gadała, że jej, znaczy się Ciesielskiej to się wydaje, że cudze rady to były dobre w XX wieku, ale nie teraz. Teraz każdy musowo własnego serca i własnego rozumu słuchać musi i tyle. A tak naprawdę, to jak ja tu mogłabym rady dawać, podczas gdy Karpina córy nawet dokładnie się nie dopytała, w biurze jakiej partii miałaby ona tę  robotę dostać?

Brak komentarzy: