Najwyższy czas wziąć się za pieczenie piernika. Świątecznego piernika. Musi być upieczony wcześniej, żeby mógł poleżeć na półce w świronku i spokojnie dojrzeć do pierwszego dnia świąt. Bo u mnie w domu , to tradycja jest najważniejsza. I nawet jak ksiądz kiedyś powiedział w kościele, że w Wilję post teraz nakazany nie jest, to u mnie, w moim domu, jest. I to nie na samą kolację, ale od samiuśkiego ranka, aż do nocy. Do powrotu z pasterki. I nie ma mowy, żeby ciasta co to się do nich nie tylko masło, ale i same dobre rzeczy dodaje tego wieczora na stół stawiać. Nie po to ja do Fujarek Mszalnych na bazar po olej lniany jeżdżę, żeby potem rodzinie masło pod nos podtykać. Kuzyn Ostachowicza tłoczarnie ma, to nasz olej świeżuśki jak mleko od kozy Augustyna. Ot, byłabym w adwencie skłamała, bo to... . Ale opowiem wam wszystko dokumentnie;od samego początku. Augustyn mieszkał w wielkim mieście, ale, że to mu powietrze w naszych Fujarkach zapachniało konwalią majową, bzem dzikim i jaśminem, no to chatę wiejską z kawałeczkiem żyznej ziemi w Fujarkach Skrajnych sobie kupił, pięknie ją wyremontował i z żonką w niej czas jakiś temu zamieszkał. A, że żadnej żywizny, prócz małego psiaka nie mieli, ktoś ofiarował im kozę. Stara Cichoszka, to radziła Augustynowi, żeby nieboraczkę podtuczyć i na pieczeń przeznaczyć. Widać kozula to podsłuchała, bo jak syn Gizów się z nią któregoś dnia na trawce bawił, odkrył rzecz straszną! Bo koza, to nie była wcale koza, tylko koziołek! W dodatku , tak się do swoich właścicieli przywiązał, że łazi za nimi krok w krok, razem z ich psiakiem. Więc nie ma mowy o pieczeni, nie mówiąc już o mleku! Ale Guciowie to ludzie zgodni i do naszej społeczności pasują jak mało którzy. Wracając zaś do postu, to muszę przyznać , że mało kto w naszym powiecie tradycji nie szanuje. Tylko ten najsłabszy, co mu bardzo zapach świątecznego mięsiwa w nos włazi, w nocy po mszy do komory idzie i kawał kiełbasy od Szybilskich, albo półgęska wędzonego przez Dezyderego Kondeja nożem dziabnie i do gęby wkłada. To po mszy. Wcześniej, w dzień Wigilii nikt po mięso nie sięgnie!
I nikt się tego dnia nie obżera! Nawet podczas wieczerzy. A jakby nawet chciał, to proszę bardzo, może być i dokładka, ale...kisielu owsianego. Możecie mi moi drodzy wierzyć, że gorszego świństwa , to nikt z was w Wigilię nie jadł. No, ale jak już na początku powiedziałam tradycja święta rzecz!
I nikt się tego dnia nie obżera! Nawet podczas wieczerzy. A jakby nawet chciał, to proszę bardzo, może być i dokładka, ale...kisielu owsianego. Możecie mi moi drodzy wierzyć, że gorszego świństwa , to nikt z was w Wigilię nie jadł. No, ale jak już na początku powiedziałam tradycja święta rzecz!
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz