Obserwatorzy

sobota, 28 sierpnia 2010

A u nas...

A u nas w Fujarkach żniwa. Wciąż i wciąż. Ciągną się jak sznurówki w trampkach Dopierałowej. Plotek to ja nie lubię, ale ona to już by mogła wyrzucić te śmierdzącą chińszczyznę. Ale nie. Mówi , że te buciory jej szczęście w żniwowaniu przynoszą. Jak tak gada, to ja już się wtrącać nie będę, bo jak ktoś ma kosiarkę z połowu ubiegłego wieku, to....
No to lecę do Róży po popitkę, bo mi się żeńcy do imentu schlają!

Brak komentarzy: