A u nas w Fujarkach żniwa. Wciąż i wciąż. Ciągną się jak sznurówki w trampkach Dopierałowej. Plotek to ja nie lubię, ale ona to już by mogła wyrzucić te śmierdzącą chińszczyznę. Ale nie. Mówi , że te buciory jej szczęście w żniwowaniu przynoszą. Jak tak gada, to ja już się wtrącać nie będę, bo jak ktoś ma kosiarkę z połowu ubiegłego wieku, to....
No to lecę do Róży po popitkę, bo mi się żeńcy do imentu schlają!
No to lecę do Róży po popitkę, bo mi się żeńcy do imentu schlają!
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz