Obserwatorzy

środa, 16 września 2009

Sokoli wzrok

Mój bury kocur chodzi sobie w soboty do biblioteki. Na przysmaki. No, bo w soboty ona jest zamknięta i tylko Łazarz Omieciński, co całego terenu pilnuje przy drzwiach biblioteki pod daszkiem siada i w koło się rozgląda. I pewno nie jedno widział, ale wiadomo, chłop wszystkiego co wie nie powie. Tak już oni są skonstruowani. Czasem tylko jak go nasz ksiądz, albo posterunkowy Cichosz o coś zapyta, to powie. Raz to nawet incydent kryminalny mieliśmy. Oj , głośno o nim było we wszystkich Fujarkach, jak nie dalej jeszcze.
A było to tak, że jak Łazarz w sobotę jak zwykle pod bibliotekę przyszedł, zobaczył pod ławeczką dwa worki.Z początku myślał, że ktoś mu śmieci z chałupy podrzucił, więc że chłopina jest wyjątkowo o czystość dbały, wziął je za sznurki i zaczął ciągnąć na róg ulicy. W stronę kontenera rzecz jasna. Ale wory okazały się bardzo ciężkie. Zły, że ktoś pewno gruz mu pod biblotekę przyciągnął postanowił zajrzeć do środka, że to może po zawartości uda się dojść kto się właścicielem worów okaże. Ale jak te wory ciągnął to i pętle na nich zacisnęły się mocno, więc je próbował kozikiem przeciąć. Łazarz jak wiadomo już dawno młode lata za plecami zostawił, to i wzrok u niego nie taki jak dawniej.
No i jak się słusznie domyślacie, kozik się dziadydze omsknął i łapę se całą pokiereszował. Oj, było tam krwi sporo, to było !. Tyle, że jeszcze i na trzeci dzień jak ktoś miejsce zdarzenia obejrzeć sobie chciał, to mimo deszczu co całą noc padał jeszcze ślady łazarzowej krwi dojrzał. A jak już wam gadam o tym kto i co dojrzał , a czego nie dojrzał, to i to jeszcze dopowiem, że i w naszych, jak i w okolicznych Fujarkach nikt tak sokolego wzroku nie miał jak Omieciński właśnie. Przed wielu laty, za młodu jeszcze Łazarz w mieście pracował; u znanego w całym okręgu rusznikarza Brunona Ziemana papiery zrobił , a potem kiedy właściciel zakładu przekonał się, że nasz krajan ma sokoli wzrok, no to jemu właśnie zlecał przegląd i nowej broni, co to ją w warsztacie robili i tej co ją różni tacy do czyszczenia w tajemnicy przynosili. We wojnę to o mało życiem nie przypłacił tej roboty. Brunon niemieckie pochodzenie miał, zdarzało się więc, że to do niego Niemcy swoją broń do naprawy przynosili. Łazarz zaś w konspiracji był i coś tam z tą bronią nie raz nachachmęcił. Co, kiedy i jak tego wam dokumentnie nie dopowiem, bo nie wiem, ale co wiem na pewno to to, że kiedyś musiał chłopina w świat nocą ciemną uciekać i wiele lat go potem w okolicy nikt nie widział. A wrócił dopiero jakoś po śmierci Bieruta i w Fujarkach Skrajnych zamieszkał.
Zajął skromną kwaterę po rodzinie woźnego z tamtejszej szkoły Jaromira Nowaka, który to woźny kolegą szkolnym Gomułki się okazał i po jego dojściu do władzy, naszą okolicę na Warszawę zamienił. Karierę polityczną pojechał zaczynać. I nawet mu się prawie udało, ale, że wzrok miał kiepski to jakoś nie do końca. No , ale o tym to już innym razem dopowiem.

Brak komentarzy: