Dziś koło południa Ciesielską mijałam w drodze do Wojtasiakowej. I wyobraźcie wy sobie, że Ciesielska oczy ma czerwone jak u królicy Domżalskich, wory pod oczami jak nie przymierzając we młynie Kosowskiego po żniwach. Więc ja jej się pytam, co się dzieje. I wiecie co mi odpowiedziała? Że do rana prawie siedziała przed kulą i przed telewizorem i raz patrzyła na ten nieszczęsny kraj, który wielkie trzęsienie ziemi nawiedziło, a raz znów do kuli, żeby zobaczyć co dalej z tym światem będzie. No i doszła kobiecinka do wniosku, że zbliża się ów koniec świata, co to jest zapowiadany przez najlepszych wróżbitów wszech czasów. I to jak mówi Ciesielska: wkrótce!
Po czym nasza wszechwiedząca poszła w swoja stronę, na pożegnanie informując mnie, że Kowalczyk zajęła drugie miejsce i że przegrała tylko o 0.02 sekundy .
Ja tam plotek nie lubię, ale powiem, że mną wstrząsa jak Ciesielska wprowadza mnie w wisielczy humor w samo południe w sobotę, jak przede mną perspektywa miłego wieczornego spotkania w kółku różańcowym, a na dodatek szykuje się nam ciepła i słoneczna niedziela.
Machnęłam więc tylko ręką i poszłam na herbatę z prądem do Wojtasiakowej, która opowiedziała mi o miłosnych perypetiach swego najstarszego, pokazała ornat, który sztyla nocami dla księdza z Burczybasów, dała przepis na placek bez cukru ( ale za to z kiszoną kapustą) i wzór na serwetkę do koszyczka ze święconką.
Po czym nasza wszechwiedząca poszła w swoja stronę, na pożegnanie informując mnie, że Kowalczyk zajęła drugie miejsce i że przegrała tylko o 0.02 sekundy .
Ja tam plotek nie lubię, ale powiem, że mną wstrząsa jak Ciesielska wprowadza mnie w wisielczy humor w samo południe w sobotę, jak przede mną perspektywa miłego wieczornego spotkania w kółku różańcowym, a na dodatek szykuje się nam ciepła i słoneczna niedziela.
Machnęłam więc tylko ręką i poszłam na herbatę z prądem do Wojtasiakowej, która opowiedziała mi o miłosnych perypetiach swego najstarszego, pokazała ornat, który sztyla nocami dla księdza z Burczybasów, dała przepis na placek bez cukru ( ale za to z kiszoną kapustą) i wzór na serwetkę do koszyczka ze święconką.
Niby do święconego jeszcze daleko, ale ja już taka szybka nie jestem jak dawniej. I będę ową serwetkę dziergać, aż do wierzbnej niedzieli. Postarzałam się przez te zimę jak nie przymierzając stara Cichoszka po chrzcinach prawnuka.
I to dopiero jest prawdziwy koniec świata.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz