W sobotę musiałam pilnie wyjechać do prawnuczki, bo jej syn chce się zaciągnąć do Legii Cudzoziemskiej. Jak nie ma potopu, pożaru ani ptasiej grypy to lata całe seniorka rodu może se sama żyć w tych swoich Fujarkach, ale jak tylko w rodzinie coś się dzieje i potrzeba kogoś walnąć autorytetem przez łeb, to wtedy o starej każdy se przypomni. Ba, nawet taksówkę na koszta nie bacząc wysyłają. Żeby szybciej. Jakby się paliło. No to pojechałam, co trzeba dzieciakowi powiedziałam, a rozum cały co to był ulotnił się; do łba chłopcu wepchnąwszy, do wioski swej na powrót taksówką zajechałam.
Nie było mnie zaledwie cztery dni, a tu w tych naszych Fujarkach nowiny, a nowiny!
Wyobraźcie wy sobie... Bezatowa radio założyła! Podobnież po cichu sieć rozwijała i rozwijała, a jak już wieś naszą i najbliższą jej okolicę tą siecią oplotła to wczoraj o siódmej trzydzieści tak huknęła, że ze trzy razy głośniej od tej naszej zepsutej strażackiej syreny.
Bezatowa do późna gra. Prawie do nocy.
Na razie nam się podoba. Same wolne, same kościelne kawałki puszcza, no bo to przecież Post Wielki ku Triduum siedmiomilowymi krokami zmierza. I ponoć zamiaruje transmisje z naszego kościoła w tych najważniejszych dniach na całą wioskę i okolice puszczać.
A niech tam puszcza.
Zobaczymy co dalej będzie. I jak będzie.
A znowuż Pawłowska po cichu mi powiedziała, że Ciesielska zakłada szkołę języków obcych w swojej dawnej obórce. Dopierała z Anglii wróciła i tak ponoć język angielski podciągnęła, ze Ciesielska ją na nauczycielkę z otwartymi rękami przyjęła. A i sama też tam uczyć będzie. W babie po przodkach krążą resztki kaszubskiej krwi, a że teraz na fali te różne gwary i narodowości, to liczy na to, że chętnych będzie miała całą kupę. No i ponoć Karpów mocno do płota przyciska, żeby śląską gwarę jak najszybciej wprowadzić, bo ją mocno spis powszechny w mediach krajowych zareklamował.
Są jeszcze i inne nowiny, że nasza Wojtasiakowa ornat dla proboszcza haftować skończyła, że się Kosowskim wnuk z dwoma zębami urodził, że Kondejowa ma pomysł taki, żeby niewielki browar u nas otworzyć, że na Wielkanoc mszę rezurekcyjną sam biskup odprawić zamiaruje.... I tak dalej i dalej.
Co będzie to będzie. Czas pokaże.
A jak Ciesielską przy sklepie godzinę temu zdybałam i o tę jej gwarę kaszubską spytałam, to wiecie co ona mi na to?
Ona mi na to tak: “ Jãzëk jak szëpla. To wicy jãzor jak jãzëk, ale za gwarą nie szlachùje dëcht nick“ .
Ja jak wiecie plotek nie lubię, ale teraz bez słowniczka to z naszą jasnowidzącą pogadać się nie da.
I tyle.
Nie było mnie zaledwie cztery dni, a tu w tych naszych Fujarkach nowiny, a nowiny!
Wyobraźcie wy sobie... Bezatowa radio założyła! Podobnież po cichu sieć rozwijała i rozwijała, a jak już wieś naszą i najbliższą jej okolicę tą siecią oplotła to wczoraj o siódmej trzydzieści tak huknęła, że ze trzy razy głośniej od tej naszej zepsutej strażackiej syreny.
Bezatowa do późna gra. Prawie do nocy.
Na razie nam się podoba. Same wolne, same kościelne kawałki puszcza, no bo to przecież Post Wielki ku Triduum siedmiomilowymi krokami zmierza. I ponoć zamiaruje transmisje z naszego kościoła w tych najważniejszych dniach na całą wioskę i okolice puszczać.
A niech tam puszcza.
Zobaczymy co dalej będzie. I jak będzie.
A znowuż Pawłowska po cichu mi powiedziała, że Ciesielska zakłada szkołę języków obcych w swojej dawnej obórce. Dopierała z Anglii wróciła i tak ponoć język angielski podciągnęła, ze Ciesielska ją na nauczycielkę z otwartymi rękami przyjęła. A i sama też tam uczyć będzie. W babie po przodkach krążą resztki kaszubskiej krwi, a że teraz na fali te różne gwary i narodowości, to liczy na to, że chętnych będzie miała całą kupę. No i ponoć Karpów mocno do płota przyciska, żeby śląską gwarę jak najszybciej wprowadzić, bo ją mocno spis powszechny w mediach krajowych zareklamował.
Są jeszcze i inne nowiny, że nasza Wojtasiakowa ornat dla proboszcza haftować skończyła, że się Kosowskim wnuk z dwoma zębami urodził, że Kondejowa ma pomysł taki, żeby niewielki browar u nas otworzyć, że na Wielkanoc mszę rezurekcyjną sam biskup odprawić zamiaruje.... I tak dalej i dalej.
Co będzie to będzie. Czas pokaże.
A jak Ciesielską przy sklepie godzinę temu zdybałam i o tę jej gwarę kaszubską spytałam, to wiecie co ona mi na to?
Ona mi na to tak: “ Jãzëk jak szëpla. To wicy jãzor jak jãzëk, ale za gwarą nie szlachùje dëcht nick“ .
Ja jak wiecie plotek nie lubię, ale teraz bez słowniczka to z naszą jasnowidzącą pogadać się nie da.
I tyle.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz