Ponieważ ksiądz odprawi naszą mszę o deszcz w późniejszym terminie, Pawłowska zdecydowała, że należy poprosić Ciesielską, żeby zajrzała do swojej szklanej kuli czy tam nie widać jakiegoś ochłodzenia. Nie, żeby nam wiejskim ludziom ciepło miało jakoś zaszkodzić, ale wczoraj na kole gospodyń Dopierała doszła do wniosku, że wszystkie nasze starania o letników psu na budę się zdadzą, bo oni co prawda do nas przyjechali, ale spędzają większość czasu w cienistym sadku Karpów i piją nieprzebrane ilości wody mineralnej, po którą stoją przed sklepem Róży już od piątej rano.
Ciesielska owszem zgodziła się, ale dopiero jak znajdzie swoją drogocenną kulę, którą schowała przed dzieciakami i na śmierć zapomniała gdzie.
Ja tam plotek nie lubię, ale myślę, że nasza jasnowidząca zbyt rzadko z owego tajemnego urządzenia korzysta skoro nie pamięta, gdzie je schowała. Może teraz zaczęła dla odmiany stawiać karty tarota?
No, ale o tych podejrzeniach to jako rzecznik naszych Fujarek muszę jak najszybciej powiadomić księdza proboszcza.
A potem, to już niech on się martwi.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz