Obserwatorzy

piątek, 23 lipca 2010

Upał 4

Tegoroczny upał solidnie się nam daje we znaki. Św. Leonardi leje nam ten wrzący krupnik na łby i dna z tego wielkiego gara jak nie widać, tak nie widać. A już nasze nieszczęsne fujareckie inwestory, co to liczyły na letniakach zarobić zaczynają powoli straty liczyć.

No bo dzikie konie Małyszy to ani chybi głodne po łące łażą , skoro mąż Ciesielskiej, w sąsiedniej wsi dla swej chabety trawę podkaszać jeździ. Nikt tez na razie nie kupuje od Karpów zimowych haftowanych bamboszy, ani od Kondejki i Sygitowej ich malowanych widokówek, na których tylko pyzate, pomarańczowe słońca się śmieją. Takoż i gliniane maski Wojtasiakowej, cały czas koło jej studni na klientów czekają, bo za bardzo się wszystkim z Afryką kojarzą.

Upał straszliwy, to i pszczoły Dopierały zamiast pożytku szukać, tną niemiłosiernie każdego kto się tylko do uli zbliża, a najbardziej spuchniętą gębę to ma stary Dopierała. Całe szczęście, że jagodzianki im dobrze idą, bo by całą rodziną dawno z torbami poszli.

Plotek to ja nie lubię, ale jako rzecznik prasowy muszę sprawiedliwą być i to wam powiem, że jak na razie, to tylko Bezatowej na sto procent się udało. Bo przestała masło klecić, w swojej ziemiance wodę z naszego źródła i podpiwek domowej roboty na tej wodzie robiony w chłodzie przechowuje. I wiecie co? Ona nie tylko te napoje z zyskiem sprzedaje, ale jeszcze ochłody spragnionych do tej ziemianki na odpoczynek krótki zaprasza i sprośne kawały ludziskom opowiada.

O!

Brak komentarzy: