Obserwatorzy

wtorek, 7 września 2010

Wykopki

Ziemniaki jak wiadomo różne są . Orliki twardsze i dłużej się gotujące, ale smaczne. Lordy i bryzy to te żółte; na wybrzeżu ludzie je jedzą i nie narzekają . Może być, że przywykli. Ale u nas w Fujarkach to ani anielki, ani amerykany, ani nawet aster tylko oczywiście irysy, białe, podługowate, gotują się krótko i jak przy odparowaniu garnkiem potrząśniesz to otwierają się jak rozkwitające róże. Tylko kłaść między te płatki wiórki świeżutkiego masła, posolić i jeść i jeść i jeść.

No, ale do pieczenia to irysy są za delikatne, więc sadzimy też irgi, bo po połowie zimy to prawdę powiedziawszy irga jest lepsza. No i ognisk się nie boi. A u nas o tej porze wieczorami to nad każdym kartofliskiem snuje się dym z pieczenia ziemniaków i tyle.

A wiecie wy ze u nas w kraju to nie wszędzie ziemniak ziemniakiem nazywają? Plotek nie lubię, ale przecie to żadna plotka prawda? Więc wam tu napiszę czego się dowiedziałam o tych kartoflanych nazwach.

Ślicznie, prawda? Ano ślicznie!

Brak komentarzy: