Obserwatorzy

wtorek, 28 września 2010

Złota polska....?

A u nas znów leje. A tu ziemniaki do końca nie zebrane. A jak będzie z jesienną orką tego nawet Ciesielska świadoma nie jest. Ja tam plotek nie lubię, ale podobno wczoraj na zebraniu koła gospodyń opowiadała, że mimo, że do swojej kuli szklanej dzień w dzień zagląda, to nie widzi nic. Taki czas nastał – mówi. I że to wina półkrzyża co to go planety na niebie utworzyły i który miał zniknąć pod koniec sierpnia, ale nie zniknął. I dlatego taki wrzesień mamy jakie i lato było. A było złowrogie i nieprzewidywalne jak nie wiem co! Dopierała nic na to nie rzekła , Pawłowska też, ale za to Bezatowa twierdzi, że ludzie za mało się modlą i byle jakie moniaki na tacę rzucają! Ksiądz nic nie powiedział, jak mu te słowa Borgowa na ucho powtórzyła, ale podobno uśmiechał się i głową kiwał. A ja nic nie gadam , i nigdzie nie łażę. Inni mają kłopoty z półkrzyżem, a mnie mój własny jesiennie rozbolał , więc we własnym swoim domu siedzę i gorące kataplazmy z czego się da na niego przykładam. Może ta nasza polska jesień jest i złota, ale nie zawsze. Częściej ona boląca jest. Zwłaszcza dla starych.

Brak komentarzy: