A nie mówiłam , że zimy jak nie ma to nie ma, ale jak przyjdzie z nagła, to już klękajcie narody! A co nie mówiłam? A może i nie mówiłam… No, ale przyszła z nagła i jak białym puchem sypnęło to i studni Pawłowskiej z mojego okna nie widać. Ja tam jak wiecie plotek nie lubię, ale czasem lubię sobie oprzeć żołądek na parapecie i na studnię Pawłowskiej z daleka popatrzeć. Bo tam (nie wiadomo z jakiej przyczyny) najczęściej spotykają się i nasze fujareckie plotkary, i młodzi na randki i chłopy co na piwo w stronę pubu potem idą . Co dziwne , to to, że te chłopy to nigdy do pubu pojedynczo nie idą. Zawsze grupami! Ja to myślę, że oni żonek boją się nadzwyczajnie. I nawet jak który wdowcem jest to zawsze przy tej studni Pawłowskiej na jakiegoś towarzysza czeka. A co do samej studni, to ona zwyczajna taka, żeliwną, jasnoniebieską pompę ma z wierzchu i rączkę na czerwono pomalowaną. Teraz to tej studni prawie nie widać, bo mimo, że ona prawie nie używana, to Pawłowscy solidnie ją na zimę ogacają. Odkąd to ten mróz solidnie przycisnął fujareckie dzieci przywiązały do korpusu studni rozłożystą gałąź i wieszają na niej skórki słoniny dla sikorek. A ja to se patrzę jak do tej słoniny to i sroki i wrony się zakradają. I tak sobie myślę, że z ptaszyskami, to tak jak i z ludźmi jest; kto większy i silniejszy ten i do koryta drogę szybciej znajdzie.
Co nie mam racji?
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz