We środę rano wsiadłam sobie w pekaes i ruszyłam do Organów Grzmiących , żeby mi protetyk mój gębowy garniturek odrestaurował. A wiecie wy, że jakbym se chciała nowy sprawić, to znowuż by trzeba z renty po stóweczce przez co najmniej rok odkładać, a ja dopiero co te z poprzedniego odkładania na nowe patrzałki wydałam. Ludziee, ile to wszystko teraz kosztuje, to klękajcie narody! A jeszcze w tym miesiącu do trwałej ondulacji sobie poszłam, żeby lato z nową głową powitać. Jeśli zaś już o ondulacji mowa, to muszę wam powiedzieć, że tak mi tam szybko czas zleciał u tej naszej fryzjerki, jak nigdy. A bo to już na progu zderzyłam się z Domżalską i ona mi powiedziała, że Wojtasiakowa w szpitalu, w mieście powiatowym leży. Na rower sobie wsiadła i pędziła do kościoła, żeby go przygotować na ślub swego najstarszego. Ja jak wiecie plotek nie lubię, ale prawdę najprawdziwszą wam powiem, że ten jej Hiacynt, to najdłużej u nas w Fujarkach za kawalera się został, to i czas mu było ślubować. Najwyższy czas.
Dziewuchnę sobie co prawda miastową znalazł no, ale musiał jej chyba ze świecą szukać, żeby matce rodzonej z imieniem synowej dogodzić. Bo Wojtasiakowa wszystkie swoje dzieci to kwietne ma. Po Hiacyncie idzie Róża, dalej Narcyz, Kalina, Laur, Margerita i najmłodsze bliźniaki Dalia i Viola. Hiacynt wybrał sobie na żonę Vandę, a nie wiem, czy wiecie, że to jest nazwa pięknego storczyka o dużych kwiatach. No i Wojtasiakowa, słowa złego nie może teraz powiedzieć, bo ona ze wszystkich kwiatów, to najbardziej lubi storczyki właśnie. Tak jak u mnie całe parapety w pelargoniach, tak u niej w storczykach.
U mnie się one nie hodują. Wcale. Widać albo mnie nie lubią, albo… za niskie progi. E tam, ale za to moje pelargonie śliczne jak mało gdzie. A kwiaty u nich wielkie jak u kalafiora. Bo ja wam moi kochani sekret zdradzę, ja im co i raz rozrzedzoną gnojowicą korzonki podlewam, żeby miały więcej sił i były najpiękniejsze. A znowuż Bezatowa to idzie na pokrzywy, potem je nożycami na drobno ciacha i taką zielonkę swoim roślinom daje. Ponoć ją tego jeden stary już Niemiec nauczył, jak na weselu we Frankfurcie w zeszłym roku była.
Bezancina opowiadała nam potem, że gdyby nie to, że pan młody z naszego kraju i z naszego regionu był, to by na tym weselu wcale, ale to wcale jeść nie było co. Powiem wam, że ja już nie pierwszy raz z różnych stron słyszę , że tak jak u nas ugościć człowieka, to nigdzie indziej. Ludziska w świecie więcej chytre są, jak nie przymierzając nasze dwie fujarecczanki Augusta Santorkowa, kowalicha i Narcyza Ruszowska (zresztą ciotka żony kowala). Pawłowska uparcie twierdzi, że widziała raz, jak Augusta opiłki żelaza wokół kowadła zmiatała i do słoiczka zbierała! No ludzie, coś takiego to już na śmiech dla naszych turystów dobre by było.
A propos turystów, mamy już kilkoro letniaków. Małysza na swoje konie złowił jakąś młodą parę, a u Baranów dwoje emerytów z nieletnią wnuczką o wymyślnym imieniu Anula, bawi.
No i dzięki Bogu, że coś wreszcie ruszyło w naszych Fujarkach z tą agroturystyką, bo to i ludzie sobie dorobią i wieś chciał nie chciał i ładniejsza i jakoś ciut bardziej czysta mi się wydaje. A Wojtasiakowa, nic ze ślubu Hiacynta nie zapamięta, a i torta weselnego być może nie spróbuje, bo jej operacje na złamaną kość robili i nie wiadomo kiedy do Fujarek powróci. Chyba, żeby ją jak Junoszę Kozłowskiego w pięć dni po operacji mózgu do domu ze szpitala przywieźli. Ale za to z fasonem. go wieźli. Nie taksówką tylko karetką do wsi zajechał, a jak już do nas podjeżdżali to taki sygnał puścili, że się posterunkowemu jego dzieciątko ze strachu na całe trzy dni ze snu wybudziło.
Ciesielska twierdzi, że Kozłowskiemu trzy czwarte mózgu wycięli, bo jako dziecko grochu se do nosa napchał, a ten mu nie tylko zakiełkował, ale i dorósł do sporych rozmiarów . No i ponoć innego wyjścia nie było, jak tylko zbiory grochu wczesną wiosną uskutecznić. Ciekawe co by kowalicha Augusta Santorkowa zrobiła, jakby to jej męża te grochowe żniwa spotkały.
Myślcie sobie co chcecie, a ja tam pewna jestem, że ona by tego grochu na zmarnowanie w szpitalu nie zostawiła.
1 komentarz:
ile mozna jesc grochowke? :P, pora na schabowe....
Prześlij komentarz