„Różnica między wielbłądem a człowiekiem jest taka, że wielbłąd może pracować nie pijąc przez cały tydzień; człowiek może tydzień pić nie pracując”: mówi Kisielińska targając do domu zgrzewkę mineralnej dla siebie i puszkę piwa dla wnuka.
Lubicie gorąc? Mój kocur lubi. Wyciąga się w długości na cały parapet( w szerokości też) i tak długo grzeje futro, aż nie zacznie dymić.
Ja mniej lubię, zwłaszcza na starość, a wszystko przez tę wodę co to ją trzeba pić na okrągło. Mnie tam do picia za bardzo nie ciągnie, ale stale słyszę: pij, bo ci mózg wyschnie na proszek. A ja się was moi drodzy pytam, po co staremu człowiekowi nowy mózg? Ja tu już wszystkich znam, o każdym wszystko (no prawie wszystko) wiem, umiem co potrzeba, nie umiem co mi zbędne, no i sami powiedzcie, czego mi więcej trzeba? Dziś tak jak co dzień idąc po kozie mleko, które teraz pijam dla zdrowotności, mijałam płot Pawłowskiej i jak co dzień widzę ja jak siedzi na ławce przy schodkach i opala piegi. I co? Powiecie mi może , że jej też świeży mózg potrzebny? Bo ona to stale ma pod ręką półtora litra mineralnej. No i co z tego? Nawet krzyżówek nie rozwiązuje. Tylko zaczęła ostatnio kupować gazety prawnicze, ma się podobno sądzić z Dopierałą, czyja teraz nadeszła pora na odnowienie tego płota co to dzieli ich obejścia od strony starych sławojek. No widzicie? W domu obie już łazienki mają, ale tak przywykły do wygódek z serduszkiem na tyłach swoich domów, że nikt ich na likwidację tych drewnianych kabinek namówić nie może. Ciesielska mówi, że obie wystąpiły do wójta o wpisanie starych kibli do rejestru zabytków! Widzicie wy ludzie? Bo po prawdzie to i trzeba by myśląc o letniakach turystach zająć się u nas i zabytkami, ale to człowiek tak żyje z dnia na dzień od rosołu, przez kalafiorową do rzewieniowej. Mam nadzieję, że wody mineralnej, niegazowanej dużo pijecie i pamiętacie jeszcze co to jest rzewień, co?
Jak mała byłam, a matula zupę, kompot, czy tez powidełko do naleśników z rzewienia gotowała, zawsze mi kawałek odkroiła , a ja se w kuchni na taboret siadałam i w cukrze ten kawałek maczając do gębusi go pchałam. Wy nie? Dopiero potem jak naukowcy przemądrzali tacy zaczęli tym roślinom do środka zaglądać , to się zaczęło gadanie, pisanie i grożenie co to ludziom wolno jeść, a czego nie.
A ja teraz to sobie korzystam z tego, że już stara jestem i jem wszystkie niedozwolone rzeczy. Nawet boczek pieczony w majeranku i czosnku, a do tego jeszcze z chrzanem od czasu do czasu też jem. Najwyżej mi się mózg wzbiesi, trudno.
Ciesielska se nabyła na raty laptopa i spisuje wszystkie swoje przepowiednie na dopiero co założonym blogu. Ale wyobraźcie wy sobie, że tylko te tam wpisuje , co to jej się niby sprawdziły. Widzicie jaka bezkrytyczna kobitka z tej naszej jasnowidzącej? No, ale dobrze, że ją mamy. Turyści to lubieją takie różne ciekawostki jak są rozluźnieni i w dodatku na wywczasach. A u nas tych różnych ciekawostek wcześniej już przeze mnie opisanych, a i tych do tej pory nie opisanych jest, a jest.
Nie wiem nawet czy wam już opowiadałam o ziemiance starej Bezatowej, co to ona sobie tę ziemiankę na samym skraju lasku wykopała i drutem kolczastym ogrodziła. Na dwa. Widać, żeby bezpieczniej było. No , ale o tym rozpisywać się dziś już nie będę bo żar się z nieba leje, jakby św. Jan Leonardi przesolony krupnik z nieba na ludzi wylał.
Na dziś koniec pisaninki: jedenaste przykazanie - nie nudź bliźniego swego.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz