Dziś rano była u nas msza w intencji.
W intencji deszczu. Nie żeby jakiś tam zaraz tajfun, burza , czy też grad, co to, to nie! Deszcz by wystarczył. I to najlepiej w nocy. Wtedy może padać choćby i do rana.
Powiedziałyśmy o tym proboszczowi jak żeśmy kartkę i pieniądze w koszyku w zakrystii zostawiały, ale nie wiedzieć czemu śmiał się on tak, że nie bardzo wiedziałyśmy obie z Ciesielską co mu się stało i co mamy robić i szybko poszłyśmy na cmentarz. Na cmentarzu najchłodniej.
I to by było tyle na dziś.
A swoja drogą takie długotrwałe upały, to chyba troszkę nie po chrześcijańsku, co?
1 komentarz:
Grzeje nie tylko we Fujarkach moja droga. U mnie też skwar i jakoś to leci
Prześlij komentarz