Przed niedzielą, jak to przed niedzielą, każda kobita porządki robi. Więc i ja rada nie rada, wzięłam się za mycie okien, żeby ludzie do kościoła rankiem idący , jezyków sobie na mnie nie strzępili. Po próżnicy.
Aż, tu ledwie na stołek wlazłam i szmatkę z mikrofazy w czystej wodzie zamoczyłam...patrzę, a z naprzeciwka, od samej strony kościoła idzie żwawym krokiem nasz ksiądz, a obok niego młodsza córka Krępów, ta co za średniego Cebulaka, Domicjusza wyszła. Ona Domicela, on Domicjusz, tak się to dziewuszynie spodobało, że i nie wiele się zastanawiając, za mąż za niego poszła.Że to niby tak mialo być ciekawie i „interesująco“. No i było ciekawie. Całe stada fujarczańskich dzieciaków pod ich obejście się zbiegało, jak Cebulaki wieczorem za łby się brały. Bo Domek, po robocie nie do domu, ale do pabu na mocne trunki szedł. Że to teraz takie modne podobno, żeby się znać na alkoholach i każdy jeden z zawiązanymi oczami rozpoznać umieć. No i podobno on to potrafi, ale za to już dzieci swoich, to nie rozróżnia, o nie! Nawet ich imion nie pamięta, tak mu się mózg od tych mocnych trunków rozmiękczył. Więc Domicela go z chałupy na bruk wywaliła, a teraz naszego księdza nagabuje , bo koniecznie na rozwodzie kościelnym jej zależy.
Popatrzcie tylko co to się w tym świecie porobiło! Same durnoty i rozpasanie. Dawniej każdy chłop babę bijał regularnie i żadna nawet nie myślała o żadnym rozwodzie, a co dopiero o kościelnym ! Jak to teraz, tak ładnie w telewizorze mówią, czysta „sodomia i gomoria“
Mam nadzieję , że ksiądz się na te jej podstępne prośby nabrać nie da. I tak do końca to żadna z kobiet tu w naszym fujareckim kole gospodyń, nie wie o co tej Domce naprawdę chodzi? Czyżby koniecznie chciała za pannę z dziećmi uchodzić?
A nawet jakby, to przecież i tak pierwsza by nie była.
Aż, tu ledwie na stołek wlazłam i szmatkę z mikrofazy w czystej wodzie zamoczyłam...patrzę, a z naprzeciwka, od samej strony kościoła idzie żwawym krokiem nasz ksiądz, a obok niego młodsza córka Krępów, ta co za średniego Cebulaka, Domicjusza wyszła. Ona Domicela, on Domicjusz, tak się to dziewuszynie spodobało, że i nie wiele się zastanawiając, za mąż za niego poszła.Że to niby tak mialo być ciekawie i „interesująco“. No i było ciekawie. Całe stada fujarczańskich dzieciaków pod ich obejście się zbiegało, jak Cebulaki wieczorem za łby się brały. Bo Domek, po robocie nie do domu, ale do pabu na mocne trunki szedł. Że to teraz takie modne podobno, żeby się znać na alkoholach i każdy jeden z zawiązanymi oczami rozpoznać umieć. No i podobno on to potrafi, ale za to już dzieci swoich, to nie rozróżnia, o nie! Nawet ich imion nie pamięta, tak mu się mózg od tych mocnych trunków rozmiękczył. Więc Domicela go z chałupy na bruk wywaliła, a teraz naszego księdza nagabuje , bo koniecznie na rozwodzie kościelnym jej zależy.
Popatrzcie tylko co to się w tym świecie porobiło! Same durnoty i rozpasanie. Dawniej każdy chłop babę bijał regularnie i żadna nawet nie myślała o żadnym rozwodzie, a co dopiero o kościelnym ! Jak to teraz, tak ładnie w telewizorze mówią, czysta „sodomia i gomoria“
Mam nadzieję , że ksiądz się na te jej podstępne prośby nabrać nie da. I tak do końca to żadna z kobiet tu w naszym fujareckim kole gospodyń, nie wie o co tej Domce naprawdę chodzi? Czyżby koniecznie chciała za pannę z dziećmi uchodzić?
A nawet jakby, to przecież i tak pierwsza by nie była.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz