Obserwatorzy

środa, 19 sierpnia 2009

Przypadki

Zerknęłam rano w lustro i zastanawiam się czy by do fryzjerki naszej jutro z rana nie wyskoczyć. Święta nijakiego, ani kościelnego, ani państwowego nie ma, gorąc się z nieba leje i każdą plotkę w sekundę zabija. A u fryzjerki wiadomo, zawsze coś świeżego usłyszeć można, czego jeszcze nawet i w Fujarkach Mszalnych nie wiedzą. Ja tam plotek nie lubię, o tym każdy tu zaświadczyć może, ale posłuchać czegoś nowego? I to całkiem przypadkiem? Czemu nie. A jak już się o przypadkach zgadało, to jedną rzecz wam dopowiedzieć muszę.
Pamiętacie jak zagadnęłam tu kiedyś przypadkiem właśnie o Rufusie Karpiu, co to pić i bijać żonkę przestał, przez cudowne napotkanie „mary“ na naszym cmentarzu późną nocą?
Otóż i dziś wracam do tego właśnie wątku. A było to tak.
W Fujarkach Skrajnych żyła wdowa po kombatancie. Rentę miała niezłą, a że kombatant za życia rygor wojskowo-wojenny w chałupie utrzymywał, wiec po jego śmierci kobieta tchu w piersi nabrawszy , po świecie jeździć zaczęła, aby oszczędności męża wydawać godnie. I z jednej z takich wypraw w dalekie kraje Hortensja Morus męża nowego sobie przywiozła. Sąsiadki jej to nadziwić się nie mogły , że kobita niedawno co spod wielkiego ucisku się wyzwoliwszy, w nowy kierat zaprzęga się dobrowolnie. Dedukowały nawet, że to kwestia nawyku do jarzma w nowy związek ja popycha. A jednak okazało się , że żadna racji nie miała. Związek Hortensji z Narcyzem Baranem, okazał się nadzwyczaj udany. Oboje żyli se jak dwa kwiatki na rabatce, ona stale coś nowego gotowała i piekła, a on naprawiał i ulepszał to co ulepszyć i naprawić się dało. A na sznurze przed domkiem stale powiewały bieluteńkie koszule, kalesony i niezliczone ilości męskich skarpetek. Bo o czystość to Hortensja dbała nieprzyzwoicie dobrze, bywało, że i dwa prania dziennie wykończyć jej się udawało.
No i przez te właśnie nieszczęsne skarpetki legenda o zmorze cmentarnej w całym naszym powiecie się rozeszła jak nie przymierzając wirusy świńskiej grypy.
Resztę jutro , albo kiedyś tam wam opiszę , bo mnie przypadkiem Ciesielska przez okno właśnie nawołuje.

Brak komentarzy: