Mam przyjaciółkę z dawnych lat. Ona straciła swoją matkę kiedy zaledwie zaczęła wchodzić w dorosłość. Wiedziałam, że zmarła na raka. Otóż ta koleżanka żaliła mi się, ze jej mama nie przychodzi do niej we snach. Myślałam o tym , owszem, ale o nic nie prosiłam. I wyobraźcie sobie, że którejś nocy śni mi się moja mama w towarzystwie nieszczupłej kobiety, blondynki. Nie znam jej , nigdy takiej nie widziałam, choć trochę przypomina mi anonimową mieszkankę niedalekiego domu. Ale to nie ważne. Bo mimo, że jej nie znam, wiem kim jest, to mama mojej przyjaciółki. Nagle ona bierze się pod boki, jakby chciała zatańczyć, jest szczupła w tali i stara mi się pokazać swój pełny biust. Obie kobiety są ubrane w płócienne sukienki w kwiatki, jakie noszono bardzo dawno. Wtedy nazywano je“chłopki“. Ale moja mama jest jakby w cieniu, jakby była tylko do towarzystwa, jakby kogoś mi po prostu przyprowadziła. I to tyle. Koniec snu. Pogadałam oczywiście z kumpelką, zawsze myślałam, że jej mama chorowała na raka macicy, ale okazało się , że nie miałam racji. To był rak piersi. A więc Tam nie tylko lata, ale i choroby nie są istotne. I jeszcze jedno, chyba od tamtej pory Oni do mnie nie mówią, tylko pokazują się. Może tylko z wyjątkiem Marylki. Ale o tym za chwilę, bo przed Marylką była...Baya. Baya znajoma z netu, wyłącznie z czatów, z „klikania". Jej nigdy nie widziałam i nie słyszałam, ale gdy odeszła, stale myślałam, że mogłam przecież do niej zadzwonić. Bałam się. I tyle.
W międzyczasie umarła moja bliska koleżanka Marylka. Byłam wtedy bardzo pewna tego, że niedługo mi się przyśni, ale ona nie i nie, jakby się zaparła. Myślałam nawet, że obraziła się na mnie za to , że nie odwiedzałam Jej w hospicjum. Ja po prostu nie mogłam.
I oto której nocy śni mi się, że stoję gdzieś i na coś czekam. Wtedy ktoś stojący za mną, dotknął lekko dłonią mego ramienia, jakby chciał, żebym się obejrzała. To była Baya. Nie powiedziała ani słowa, tylko zrobiła kilka kroków do tyłu, jakby chciała powiedzieć: chciałaś mnie zobaczyć, to sobie patrz. I ja Ją sobie obejrzałam. Bardzo dokładnie. Do dziś pamiętam każdy szczegół jej ubrania, króciutkie włosy, miękkie balerynki na nogach. Potem Słonecznikowa powiedziała mi, że Baya tak się właśnie “nosiła“.
Ona wtedy wprawdzie nie powiedziała do mnie ani słowa, ale ja do niej tak. Poprosiłam, żeby przysłała do mnie Marylkę, bo bardzo się o nią niepokoję.
No i przysłała.
We śnie Marysia szła ciemnym korytarzem, wołałam ją kilka razy , ale się nie odwracała, była taka szara, nieduża. Dopiero jak na końcu korytarza otworzyły się drzwi i weszło światło, zrobiła się jakaś wyższa, jaśniejsza, odwróciła się do tyłu , patrzyła na mnie i uśmiechała się. I stop. A po chwili zobaczyłam jak schodzi do mnie po schodach, obejmuje i mówi mi , że już wszystko jest dobrze, że w porządku. Potem , kiedyś widziałam Ją jeszcze raz we śnie, ale była bardzo zajęta. Nie chciałam przeszkadzać i tyle.
A potem odeszła Dziewuszka.
W międzyczasie umarła moja bliska koleżanka Marylka. Byłam wtedy bardzo pewna tego, że niedługo mi się przyśni, ale ona nie i nie, jakby się zaparła. Myślałam nawet, że obraziła się na mnie za to , że nie odwiedzałam Jej w hospicjum. Ja po prostu nie mogłam.
I oto której nocy śni mi się, że stoję gdzieś i na coś czekam. Wtedy ktoś stojący za mną, dotknął lekko dłonią mego ramienia, jakby chciał, żebym się obejrzała. To była Baya. Nie powiedziała ani słowa, tylko zrobiła kilka kroków do tyłu, jakby chciała powiedzieć: chciałaś mnie zobaczyć, to sobie patrz. I ja Ją sobie obejrzałam. Bardzo dokładnie. Do dziś pamiętam każdy szczegół jej ubrania, króciutkie włosy, miękkie balerynki na nogach. Potem Słonecznikowa powiedziała mi, że Baya tak się właśnie “nosiła“.
Ona wtedy wprawdzie nie powiedziała do mnie ani słowa, ale ja do niej tak. Poprosiłam, żeby przysłała do mnie Marylkę, bo bardzo się o nią niepokoję.
No i przysłała.
We śnie Marysia szła ciemnym korytarzem, wołałam ją kilka razy , ale się nie odwracała, była taka szara, nieduża. Dopiero jak na końcu korytarza otworzyły się drzwi i weszło światło, zrobiła się jakaś wyższa, jaśniejsza, odwróciła się do tyłu , patrzyła na mnie i uśmiechała się. I stop. A po chwili zobaczyłam jak schodzi do mnie po schodach, obejmuje i mówi mi , że już wszystko jest dobrze, że w porządku. Potem , kiedyś widziałam Ją jeszcze raz we śnie, ale była bardzo zajęta. Nie chciałam przeszkadzać i tyle.
A potem odeszła Dziewuszka.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz