Ten sen znam tylko z opowiadań. Mimo, że jak wiecie plotek to ja nie lubię , ale dziś ( tylko wyjątkowo) przytoczę wam tę opowieść.
Zaraz po II wojnie światowej ludzie ciągnęli do swoich starych siedzib z różnych stron świata. Ona i on razem z kilkuletnią córeczką wrócili do miejsca zamieszkania prosto z obozu pracy pod Berlinem. Wszystko szło jak z kamienia, bo nie mieli nic. Ze starego mieszkania szabrownicy wzięli co się dało, resztę strawił ogień i porwał wiatr. Kiedyś ona przechodząc koło ich starego domu zobaczyła leżące na parapecie cudzego okna zdjęcia. Przedwojenne zdjęcia z jej rodzinnego albumu. Na szczęście w oknach nie było szyb.
Wynajęli mieszkanie, z kilku znalezionych rozbitych mebli zrobili tapczan i szafę z zasłoną zamiast drzwi. Zaczynali życie od nowa, on dostał upragnioną pracę. Był potrzebny, a to dla mężczyzny bardzo ważne mimo, że pensje były wtedy nijakie.
I kiedy pomału, bardzo wolniuteńko, życie zaczyna im się układać, ona stwierdza, że jest w ciąży. Na pewno długo o tym gadali, na pewno decyzja nie była łatwa, ale jednak zdecydowali się na aborcję.
W noc poprzedzającą ten zabieg ona śni ów „niemój“ sen.
Idzie gdzieś ulicą i widzi, że naprzeciw zbliża się jej zmarły przed wojną ojciec. Jest ubrany w mnisie pokutne szaty, ma naciągnięty na twarz kaptur, ale ona i tak wie, że to On. Biegnie więc w stronę ojca i chce ucałować Jego rękę. Ale On ją odtrąca i bez słowa odchodzi.
I już koniec tego snu. Tego „niemojego“ snu.
A ja... wkrótce znów opowiem wam o tym, co słychać w moich Fujarkach.
Zaraz po II wojnie światowej ludzie ciągnęli do swoich starych siedzib z różnych stron świata. Ona i on razem z kilkuletnią córeczką wrócili do miejsca zamieszkania prosto z obozu pracy pod Berlinem. Wszystko szło jak z kamienia, bo nie mieli nic. Ze starego mieszkania szabrownicy wzięli co się dało, resztę strawił ogień i porwał wiatr. Kiedyś ona przechodząc koło ich starego domu zobaczyła leżące na parapecie cudzego okna zdjęcia. Przedwojenne zdjęcia z jej rodzinnego albumu. Na szczęście w oknach nie było szyb.
Wynajęli mieszkanie, z kilku znalezionych rozbitych mebli zrobili tapczan i szafę z zasłoną zamiast drzwi. Zaczynali życie od nowa, on dostał upragnioną pracę. Był potrzebny, a to dla mężczyzny bardzo ważne mimo, że pensje były wtedy nijakie.
I kiedy pomału, bardzo wolniuteńko, życie zaczyna im się układać, ona stwierdza, że jest w ciąży. Na pewno długo o tym gadali, na pewno decyzja nie była łatwa, ale jednak zdecydowali się na aborcję.
W noc poprzedzającą ten zabieg ona śni ów „niemój“ sen.
Idzie gdzieś ulicą i widzi, że naprzeciw zbliża się jej zmarły przed wojną ojciec. Jest ubrany w mnisie pokutne szaty, ma naciągnięty na twarz kaptur, ale ona i tak wie, że to On. Biegnie więc w stronę ojca i chce ucałować Jego rękę. Ale On ją odtrąca i bez słowa odchodzi.
I już koniec tego snu. Tego „niemojego“ snu.
A ja... wkrótce znów opowiem wam o tym, co słychać w moich Fujarkach.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz