Obserwatorzy

środa, 14 kwietnia 2010

Dobre sny (3)

A Dziewuszka odeszła pogodzona. Odeszła wierząc i ufając. Ot, tak po prostu, wsiadła do barki, którą zobaczyła na brzegu i odpłynęła.
Jej mama pogrążona w bezmiernym bólu, pragnęła ją widzieć choćby we śnie, ale sen nie przychodził. Do niej nie.
Pierwszy raz pokazała mi się tańcząca w kręgu z dziewczynami, młodymi jak ona. Mówię pokazała, bo widziałam to jakby za grubym szkłem i prawdę mówiąc obraz jaki zobaczyłam był "nieco" kiczowaty. Bardzo zielona trawa , bardzo kolorowe kwiatki, kolorowe sukienki, błękitne niebo. Widziałam je wszystkie wyraźnie, ale patrzyłam na Dziewuszkę . Tańczyła na bosaka, miała bardzo chude nożyny i długie aż za łopatki loki.
Potem śniła mi się jeszcze kilkukrotnie, ale zawsze podczas pracy, jakby chciała mi pokazać, że Tam nikt się nie leni. Zawsze wśród młodych ludzi, często dzieci. Aha, tam chyba też jest biurokracja, bo widziałam na stole wysokie pliki jakichś dokumentów , które ona przeglądała, a inni młodzi ludzie zaglądali Jej przez ramię. W kolejnych snach coraz częsciej widziałam Dziewuszkę w otoczeniu nieznanych mi małych dzieci. Aż przyszły dwa sny, kiedy zrozymiałam czemu obok są dzieci. Pierwszy , wyraźnie dla mnie i wyraźnie na pokaz. Wysoka góra porośnięta zielenią, a u jej stóp stoi Dziewuszka. Trzyma ręce na ramionach małej dziewczynki, a po bokach stoją jeszcze dwie, starsze. To było kilka dni po tragedii czeczeńskiej matki w polskich górach. Potem widziałam ją jak szła i dyskutowała z Patrykiem, uczniem z bielańskiej szkoły. To było niedługo po Jego śmierci. Patryk szedł obok na własnych nogach i żywo gestykulował rękami.
Mama Dziewuszki też chciała takich snów. Wiedziała, i czułam, że pragnie ich ponad wszystko, a ja opowiadając swoje chyba sprawiałam jej tylko przykrość. I mój ostatni sen; widzę wyraźnie twarz Dziewuszki. Ona patrzy na mnie, a ja mówię do niej: nie przychodź do mnie........idź do swojej mamy, pokaż się mamie, ona na to czeka. Od tamtej nocy Dziewuszka ani razu już mi się nie przyśniła.
Ostatnio odszedł Tato Słonecznej. Strasznie chciała się czegokolwiek od Niego dowiedzieć, może zapytać. A On pokazał się mnie, ot tak po prostu i bez słów. Stał młody , ciemnowłosy, szczupły w ciemnych spodniach i białej rozpiętej pod szyją koszuli z krótkimi rękawami. Obok niego stała znacznie niższa pani, troszkę przy tuszy, w jasnej letniej sukience. Nie była staruszką, ale czułam, że jest starsza. Słoneczna wie kto to był.
Wiecie? Oni Tam wszyscy są młodzi!!! Mają między 30-40 lat (no chyba, że odeszli młodsi) I jeszcze jedno. Tam zawsze jest lato! Jeszcze coś jest w tych snach dziwne. Bardzo dobrze pamiętam niektóre drobne szczegóły ubioru, lub wyglądu tych osób. Np. u Taty Słonecznej pamiętam, że włosy miał zaczesane do tyłu, ale nie wszystkie. Część spadła mu na czoło. I jeszcze to, że koszulę miał wpuszczoną w spodnie przepasane skórzanym paskiem.
Wiecie co? Ja Ich chyba bardzo dokładnie oglądam.
Czy jeszcze ktoś mi się śnił w moich “dobrych snach“? Nie bardzo pamiętam.
To znaczy pamiętam jedną Osobę, która śniła mi się dwukrotnie, w noc, a potem w drugą noc po swej śmierci. Ale te sny są zbyt mistyczne żeby tu o nich pisać. Mogę tylko powiedzieć, że jeden miałam w nocy z 2 na 3 kwietnia 2005 roku, a drugi w kolejną noc. Gdybym zaczęła gadać więcej nikt nie uwierzyłby, że jestem zdrowa. Ale jestem. I przysięgam: nie jestem żadną dewotką, wręcz przeciwnie. Mogę nawet dodać, że bardzo przeciwnie.
A to, że założyłam w Fujarkach kółko różańcowe, to już moi drodzy całkiem inna sprawa.

Brak komentarzy: