Na zebraniu kółka różańcowego jedna taka nowa, co należy do nas zaledwie jakieś cztery, najwyżej pięć lat, miała do mnie niby zapytanie, a niby pretensje o to, że ja na swojej chałupie wieszam flagę już pierwszego maja. A jej na to odpowiadam tak jak każdej niezbyt rozgarniętej pytającej ( bo ta, o której teraz mówię, to już nie pierwsza ciekawska!), że ja się w życiu natyrałam jak mało kto, a i nadal od roboty się nie wymiguje. No to wychodzi na to że mnie się to święto należy, jak nie każdemu głupio pytającemu. Ono mi się należy USTAWOWO!!! I tyle. A jeszcze jak se zobaczyłam w telewizji, że oni tam wszyscy domagają się podwyżki rent i emerytur to ja się teraz oficjalnie was zapytowywuję: a co, wam to obojętne? Mnie na pewno nie.
Zresztą innych głupich pytań też nie lubię. Dawniej więcej cierpliwa byłam i spokojniejsza nieco jakby. Ale dawniej musiałam, no i może młodsza byłam, ale wszystko co dobre kiedyś się kończy, nawet budyń czekoladowy.
Przyniosłam se dziś od Domżalskiej mleka świeżuteńkiego, bo jak przechodziłam kolo jej chałupy to doiła właśnie swoją Mućkę. Ta Ewelizarda to już jedna z niewielu co krowinę własną ma. No, ale ona sama jest, koty jej zdziczały po tym jak sobie kupiła komputer, to teraz z żywizny tylko krowina jej się została. Ja tam plotek nie lubię, ale wam powiem, że u nas w Fujarkach to w co drugiej chałupie komputer teraz jest. Sporo co prawda dzieciaków na przyjęcie takie prezenty od chrzestnych dostaje, a u Pawłowskich babka tej najmłodszej wnusi, to na chrzciny laptopa kupiła! Teraz sama przy nim nocami siedzi, ale to już inna inszość. Domżalska też już na ławce przed domem nie siada i kotów swoich nie zagłaskuje. Siada przed swoim komputerem i wyszukuje, a to różne nowiny, a to przepisy, a to sobie wzory haftów wyszukuje i nie wiadomo po co kopiuje. Bo kiedyś to ona takie piękne hafty, a i koronki robiła, że w naszych Fujarkach ksiądz miał najpiękniejsze szaty i ozdoby na stoły kościelne były ręcznie dziergane. Przez Ewelizardę właśnie. Teraz to tylko gada, że czasu nie ma. Nic dziwnego, że nie ma, jak komputer u niej włączony przez cała dobę. Dobrze, że jeszcze Mućkę ma to te trzy razy dziennie do stodółki przelecieć się musi. Koty same się żywią, tym co w stodółce w norach się chowa. Raz na rok tylko na Boże Ciało Ewelizarda bukiety cudne na ołtarze układa i tyle. Teraz to u nas Kondejowa haftuje, ale jej już tak pięknie to nie wychodzi, o nie! A znowu Bezatowa to przez ten komputer to prawie całkiem w hazard wpadła i stale tylko w coś tam gra i gra. Może i nawet wygrywa, ale pieniędzy to z tego chyba nijakich nie ma, prawda? Karpowa znowu spam z całego internetu w każdej wolnej chwili zbiera i po wsi w poczcie rozsyła. A kiedyś babina truskawki z pola i czarną porzeczkę z krzaków zbierała i spora kasę za to brała. I składała se w banku na czarną godzinę. Ja tam plotek nie lubię, ale ona biedulka stale o tej czarnej godzinie mówiła, a teraz jakoś jej przeszło. Może to i dobrze? Na pewno lepiej niż Szybilska, bo ta to tylko po randkowych adresach w necie biega i stale wyjeżdża gdzieś niby to w interesach. Specjalnie na tę okoliczność zarejestrowała sobie firmę „Ostatnia posługa”, żeby mieć pretekst przed starym Szybilskim, że dom na kilka dni opuścić musi. Zresztą może i dobrze robi? Kto wie? Ten jej stary to tylko na końskie targi jeździ, konie targuje i …nie kupuje. Dla samego targowania się tam jeździ. I chociaż każdy już go zna, nikt mu w tym procederze nie przeszkadza, a wręcz przeciwnie. Jeszcze piwo dziadowi stawiają! No, ale różne u nas zwyczaje, pomysły, a i nawet smaki tez różne są.
A u mnie dziś na deser będzie budyń czekoladowy.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz