Obserwatorzy

środa, 19 maja 2010

Deptak

Pod topolą Moniuszki postałam dziś chwilę z Pawłowską . I ona mi mówi, że u nas w Fujarkach koniecznie potrzebne jest OHP i że powinnyśmy to pilnie omówić na kole gospodyń. No, ale zebranie koła miałyśmy zaledwie dwa dni temu, a następne będzie jak zajdzie pilna potrzeba. Znaczy się pilniejsza niż to Pawłowskiej OHP.

A na zebraniu były postawione dwie ważne sprawy, znaczy się sprawa komendanta straży i sprawa agroturystyki a co za tym idzie ogólnej rekreacji nas mieszkańców. Też.

Sprawa komendanta jest na razie tajna, więc o niej tu wspominać nie myślę, natomiast sprawa rekreacji to temat otwarty i dla wszystkich dostępny. Wody to my mamy we wsi trochę. Bo to jest w Fujarkach i nasza rzeka Szałamaja i mała rzeczka Fletnia co niedaleko za kościołem płynie i wreszcie potok Bazuna co z harmonijek wypływa, a który kiedyś hrabia tak właśnie nazwał, aby jedną ze swoich wiejskich nałożnic uwiecznić. Ja tam plotek nie lubię, ale że one historyczne to wam trochę opowiem. Owa rudowłosa Zenona długo naszego hrabiego swoją słynną fujarecką urodą cieszyła, a gdy chcący czy niechcący zaciężyła, hrabia musiał jej na gwałt męża znaleźć. U nas akurat żadnego wolnego chłopa nie było, bo działo się to w czasach, kiedy pan na naszych włościach najwięcej cielesnych uciech zapotrzebował. Więc, że wszystkich co to jeszcze żenidła zdatne do użytku mieli już zagospodarował, zaczął się za wolnymi i zdolnymi chłopakami w świecie rozglądać. No i dla tej właśnie Zenony przywiózł mu foryś Wojtas drwala aż z dalekich Kaszub. Dziewczyna była ponoć nie tylko piękna , ale i bystra, wiec hrabia połączył przymioty obojga i nazwał potok Bazuna. A na tym potoku moi drodzy mamy jeszcze jedną ciekawostkę, a mianowicie wodospad. Wodospad nazywa się Róg, ale powinien się nazywać Rożek, bo niewielki jest. No, ale jaki by nie był, to jest, więc jak wspomniałam wody to my tu w Fujarkach troszkę mamy.

I teraz chodzi o to, że trzeba zmusić ludzi , żeby tam, nad te nasze wody na spacery chodzić zaczęli. Dziewanna mówi, że jak kiedyś w Ciechocinku na leczeniu była, to tam deptak taki jest, gdzie sobie wszyscy miejscowi i zamiejscowi w te i we w te spacerują.

No i właśnie nam taki deptak potrzebny jest na gwałt.

To znaczy taki deptak wydeptać to trudno nie jest, ale zatrzymać tam ludzi na dłużej, o tu już trochę pogłówkować trzeba i to w dodatku nie w pojedynkę. Więc, żeby wspomóc wójta, sołtysa i innych urzędników postanowiliśmy zrobić burze mózgów. Wszystkich.

Ja tam plotek nie lubię, ale jak nam w 1985 zagrażała inwazja kosmitów, też żeśmy się szybciutko skrzyknęli mimo, że z tamtejszej prognozy Ciesielskiej nic nie wyszło, bo zamiast inwazji kosmitów mieliśmy straszną inwazję komarów. No, ale i w tej walce nasza fujarecka mobilizacja nadzwyczajnie nam wtedy pomogła.

Na przyszły tydzień zwołujemy zebrania i spotkania różnych organizacji i będziemy debatować. Ja nie chwalący się, to każdy jeden dzień w tygodniu będę miała zajęty, bo ja to prawie wszędzie należę. Będę miała mózg rozgrzany do czerwoności ! No , ale czego się nie robi dla wspólnoty? A i być może załatwimy Pawłowskiej to OHP, jak jej tak bardzo na tym zależy.

Kto zresztą wie? Może takie wielogodzinne myślenie dobrze mi zrobi na moją sklerozę?

Brak komentarzy: