Stanęłam sobie na taboreciku, żeby przetrzeć szyby, bo mi mikser ciasto piaskowe rozprysknął na caluteńkie okno i nagle zobaczyłam z daleka, że ksiądz na spacer po Fujarkach wyruszył. A że mi się przypomniało co mi od dawna na sercu leży, przerwałam więc przecieranie, założyłam jesionkę i chustkę na głowę i pognałam w stronę księdza nawet chałupy nie zamykając. Proboszcz myślał chyba że coś się stało, bo też szybko ruszył w moja stronę. Oj musiałam chyba bardzo dziwnie wyglądać, gdy dopadłam do niego, szybko cmoknęłam w kułak i zawołałam ochryple, że ja pismo święte szanuję jak największą relikwię, ale uważam , że to jednak poniedziałek jest pierwszym dniem tygodnia. Nooo, moi drodzy trzeba wam było zobaczyć minę naszego wielebnego! Szczęka opadła mu aż na koloratkę, to pewne. I stałby tak jak słup soli do końca dnia, gdybym biedaka nie złapała za rękaw sutanny i nie szarpnęła, tak mocno, że aż szew pod pachą puścił. Nic to, da się naprawić.
A wracając do mego zapytania, to po prawdzie sami powiedzcie ludzie kochani, jaki dzień tygodnia jest po niedzieli? Poniedziałek. A skoro niedziela to dzień odpoczynku, znaczy, że musi być ostatnia i tyle. Kto z nas odpoczywa na początku tygodnia? I po czym odpoczywa? No chyba że Adalberg i jego kompani od kielicha.
Swoją drogą to kościół teraz nie ma lekko, oj nie ma. Ludzi ciemnych coraz mniej, technika leci do przodu jak ta narciarka Justyna z telewizora. No i sami powiedzcie jak tu dziś nauczać, żeby nie być narażonym na ciągłe pytania? Mówiła mi kiedyś woźna z naszej podstawówki, że najgorzej to na lekcjach religii w tych najmłodszych klasach jest. Maluchy na tych komputerach to podobno teraz nie tylko grają , ale i czytają różne takie teksty, co to im całkiem nie po drodze z naszym kościołem jest.
Plotek to jak wiecie ja ani nie lubię, ani nie powtarzam, ale jak tak z tą woźną pod szkołą gadałam, to mi się chyba wydawało, że ta młoda katechetka, co dzieci nasze uczy, to mi tak wygląda jakby w ciąży była, a przecież ona panienka....no to skąd niby ten jej brzuszek? Niby on jeszcze niewielki, no ale jest. I teraz same widzicie kochane kobiety, że ja nawet czasu nie mam , żeby o sobie pomyśleć, bo znowu mi się misja jakaś szykuje. Ciekawe tylko, gdzie ja temu nienarodzonemu dzieciątku ojca przyzwoitego znajdę? Przecież jego matka, to nie jakaś zwykła nauczycielka od śpiewu, czy nawet od geografii, ale katechetka !
A wracając do mego zapytania, to po prawdzie sami powiedzcie ludzie kochani, jaki dzień tygodnia jest po niedzieli? Poniedziałek. A skoro niedziela to dzień odpoczynku, znaczy, że musi być ostatnia i tyle. Kto z nas odpoczywa na początku tygodnia? I po czym odpoczywa? No chyba że Adalberg i jego kompani od kielicha.
Swoją drogą to kościół teraz nie ma lekko, oj nie ma. Ludzi ciemnych coraz mniej, technika leci do przodu jak ta narciarka Justyna z telewizora. No i sami powiedzcie jak tu dziś nauczać, żeby nie być narażonym na ciągłe pytania? Mówiła mi kiedyś woźna z naszej podstawówki, że najgorzej to na lekcjach religii w tych najmłodszych klasach jest. Maluchy na tych komputerach to podobno teraz nie tylko grają , ale i czytają różne takie teksty, co to im całkiem nie po drodze z naszym kościołem jest.
Plotek to jak wiecie ja ani nie lubię, ani nie powtarzam, ale jak tak z tą woźną pod szkołą gadałam, to mi się chyba wydawało, że ta młoda katechetka, co dzieci nasze uczy, to mi tak wygląda jakby w ciąży była, a przecież ona panienka....no to skąd niby ten jej brzuszek? Niby on jeszcze niewielki, no ale jest. I teraz same widzicie kochane kobiety, że ja nawet czasu nie mam , żeby o sobie pomyśleć, bo znowu mi się misja jakaś szykuje. Ciekawe tylko, gdzie ja temu nienarodzonemu dzieciątku ojca przyzwoitego znajdę? Przecież jego matka, to nie jakaś zwykła nauczycielka od śpiewu, czy nawet od geografii, ale katechetka !
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz