Obserwatorzy

niedziela, 12 lipca 2009

Cmentarz

Ta Chałupczyńska, to lepiej gotuje niż sprząta. Pamiętam kiedyś wieść się rozeszła, że do Żegoty Białobrzeskiego ( tego, co się pięknym herbem pieczętuje ), przyjeżdża kuzyn z Ameryki. I to nie taki zwyczajny polsko-amerykański pociotek jak do Salwowskich, albo Makowskich, o nie ! Najprawdziwszy w świecie biskup. Zupełnie taki sam jak nasz Patalas. Nasz to w ostatnich latach skurczył się jak wełniana chusta Domiceli Graś, co to ją biedula nieopatrznie do pralki wrzuciła , a maszynę na gotowanie nastawiła.

Ludzie ! Teraz to teraz, ale kiedyś? Gdybyście kiedyś zobaczyli naszego biskupa: wysoki, potężny, z brzuszkiem. Na twarzy zawsze czerwony, świecący, no i poważny. Ho, ho temu to już nikt nie może zaprzeczyć. Powagi naszemu biskupowi to każdy mógł pozazdrościć. Ja wam powiem, to już każde stanowisko wymaga od człowieka innej powagi. I tak powinno być. Pamiętam, jak się pomarło ciotce szwagra młodszej Przyborkównej, tej Fortunacie Gil, to jej syn Mścisław (ten, co to sobie dla kariery nazwisko na Gilski zmienił, a potem ze spadkiem po ojcu Justynianie Gilu miał kłopoty ) wrzucił do otwartej mogiły kapcie z różowymi pomponami i grube pończochy. Niby to było zapakowane, wszystko, ale widać marnie, bo się rozleciało i tak oto po chwili na wieku trumny stał czarny, aksamitny kapeć z różowiutkim jak świński ryjek pomponikiem. I wtedy ci dwaj grabarze, co stali obok dołka jak nie zaczną się śmiać ! Co tam śmiać, oni wyli ze śmiechu ! Ten starszy Konstanty Kurek to po jakimś czasie przestał, ale ten drugi Ildefons Gałkowski jak padł na świeżą kupę ziemi, co ją był rano wykopał, to o mało z tego śmiechu nie umarł. Pewno śmiejnej kolki się nabawił Oj, długo ludziska ten wesoły pogrzeb wspominać będą !
A cmentarz u nas we Fujarkach piękny
jest . Choć zadrzewiony, ale jasny, przestronny. Alejki równiuśkie, a na zakrętach łukowate. Mogiłki zadbane i ukwiecone jak trzeba. Sarecjan Szybilski z dalekiej hurtowni przywozi do swego kiosku chińskie bukiety z jedwabiu, tak cudnej urody, że niektóre je i w domach na środku stołu w kryształowych wazonach stawiają. I nie tylko bukietyt en Szybilski zwozi, ale i wiązanki , no i wieńce kolorowe z kwiatami jak talerze. I dlatego nasz cmentarz piękny jest aż strach. Na takim leżeć to prawdziwa przyjemność!
A żebyście wiedzieli, że wielu przyjezdnych nam go zazdrości. Ja tam plotek nie lubię, ale i to wam powiem, że jak do Potrzeszczów wuj z Fagotów na letnisko przyjechał, to zamiast rydzów w lesie szukać, albo z wędką i podbierakiem nad Fletnią siedzieć to on po tych naszych żwirowych, cudnych alejkach cmentarnych chodził i powietrze se wdychał. Tak to i było, tak, tak.

Brak komentarzy: