Obserwatorzy

środa, 8 lipca 2009

Fujarczańska uroda

Któregoś razu, starsza córka Maurycego Prokopowicza Arletta pojechała do Organów z jakąś urzędową sprawą. Wzięła ze sobą (jak to zwykle, w drogę) wałówkę sporą, żeby byle jakiego miastowego jedzenia nie konsumować, a i parę groszy zaoszczędzić. Matka jej Loretta Prokopowiczowa zapakowała wszystko starannie i włożyła do sporego kosza, co to go jeszcze przed wojną z łoziny jej babka ze strony matki Kordula Strukowska wyplotła.

Dziewucha niby w wielkim mieście poruszać się potrafi, ale widać spraw było więcej niż jedna, bo się jej do wieczora zeszło. Jak już się na przystanku PKSu na powrót znalazła, to zaraz zaczęła szukać jakiejś wolnej ławki, żeby spokojnie usiąść i co nieco skonsumować. Aż tu słyszy, że ktoś z daleka głośno krzyczy w jej stronę. Postawiła więc koszyk na ławce, przy której akurat stała i rzuciła się pędem w stronę tego starej lipy, pod którą stał Roland Maksymiuk, kolega z podstawówki. Rodzina tego Rolanda jakieś dwa lata temu do miasta się przeniosła. Oni zawsze jakoś tak na uboczu żyli i z sąsiadami się nie spoufalali. Cóż nie byli w Fujarkach zbyt lubiani Ja tam plotek nie lubię, ale wszyscy wiedzą ,że zaczęło się to jeszcze za Niemca od niejakiego Panteleja Maksymiuka, co przez wojenną zawieruchę do Fujarek Skrajnych trafił i tam średnią córkę Amadeusza Kowalczyka spotkał. Rodzice ją wtedy do dziadków wysłali, żeby dziewuchę ochronić. A, że ładna była ta ich Florentyna jak malowanie, to i nie dziwota. Tyle, że ją tam właśnie ten krasnoarmista musiał zobaczyć! No i się stało. Wiadomo krew nie woda, zwłaszcza u nas Fujarczan z południa! Maksymiuk potem ze swoim wojskiem na zachód ruszył, ale dziecku nazwisko zostawił. Honorowy był nie powiem. Tyle, że odtąd sąsiedzi się od Kowalczyków odsunęli. Nie mogli im tego Ruskiego darować. A jaki on tam Ruski! Jak ja Czeszka! Kto by tylko z nim chwilę pogadał, od razu by poznał, że Ukrainiec. Albo Białorus. Kto ich tam zresztą wie? Pewnie nawet sama Florcia tego nie wiedziała. Chłop to chłop i już, a więcej jej nie obchodziło. No i z tej to miłości chłopak się urodził jak ta lalka. Piękny! W ogóle u nas w Fujarkach to się dorodne dzieci rodzą. We wszystkich trzech. Nawet garbata Adelajda Gańko , co to ją matka przy kąpieli usunęła, nawet ona urodziła zdrową , dużą dziewuszką. Co prawda wszystkie baby dotąd się głowią kto jest ojcem, ale co tam . Najważniejsze, że jest ładniutka i nic jej nie brakuje. Kiedyś do Klementyny Borkowskiej letniaki przyjechali , rodzice z trojgiem dzieci i z teściową na dodatek. Nawet sobie nie wyobrażacie jacy oni wszyscy byli szpetni! No, ale cóż nie każdy ma szczęście, żeby się w Fujarkach urodzić!


Brak komentarzy: