Obserwatorzy

sobota, 11 lipca 2009

Odpust

Ja tam jak wszyscy doskonale wiedzą plotek nie lubię, ale jak o wynalazkach Winicjusza się zgadało, to nie da się zmilczeć o jego balonach co to je rok w rok w czas odpustu w niebo wypuszcza. A na każdym balonie inna facjata namalowana własnoręcznie przez jego zdolną szwagierkę Gwendolinę.
A to i głowa wójta i pana marszałka i naszego sołtysa nawet w chmury leci. Są i inni święci, nie powiem, że nie, ale prawdę mówiąc to w mniejszości. O odpuście zaczęłam, bo akurat dwa tygodnie temu to właśnie święto mieliśmy. Kościółek nasz jest malutki; ale ma wielkiego patrona Św. Floriana , opiekuna wszystkich strażaków. Gości było tyle, co stonki ziemniaczanej na polu Delfiny Gryzik.
Co roku wszyscy sikawkowi z całej okolicy zjeżdżają do nas żeby się z grzechów oskrobać, a potem je dokumentnie dereniówką fujarecką spłukać. Na łące koło remizy czerwono jak za komuny; nawet czasem przejść nie ma jak. Ja tam plotek nie lubię, ale gdyby gdzieś w tym czasie zaczęło się palić, to nie daj Boże ! Wszystkie wozy lśniące, stoją równiutko obok siebie, a strażaki też są, ale oni nie stoją tylko leżą. I na to ma nasz Florian patrzeć? Nie ma mowy ! Więc my baby co rok, jak już słyszymy, że flaszki zaczynają dźwięczeć, to migiem figurkę odwracamy w stronę lasu. I tak wilk jest syty i owca cała. Chłopy sobie gardła przepłuczą, a Święty oczy zielonością nacieszy. A tej zieloności to u nas jest , a jest! I te lasy, i te łąki, no i t pola też. Wszystko zieloniuśkie ; zwłaszcza wiosną. Latem już mniej, a to za sprawą tych stonek, co to jak tylko wszystkie kartofle u Gryziny zeżrą, to się zaraz po okolicy rozłażą i Panie Boże dopomóż ! Nic świętego dla nich nie ma, przeszłego roku to nawet zielony ornat naszego księżulka obsiadły, jak go gospodyni Telimena Chałupczyńska tuż przed Zesłaniem Ducha na płocie, w celu przewietrzenia powiesiła.

Brak komentarzy: