Obserwatorzy

niedziela, 19 lipca 2009

Historyczna prawda

Teraz sobie przypomniałam, że mi kiedyś matka opowiadała o teściowej Loretty Prokopowicz, Eryce, która pojechała do sanatorium, żeby chore nerki podleczyć. Prawdę mówiąc, ja tam w te chore nerki to za bardzo nie wierzę , moje w dużo gorszym stanie są, a jeszcze nie widziałam sanatorium jak żyję. Lorka mieszkała tam w jednym pokoju z trzema miłymi paniami, no i jak to baby gadały sobie przed snem o tym, co im ślina na język przyniosła. O czym mówiły tamte trzy, to nieważne. Dość, że im Eryka o Fujarkach mówiła, a że chciała swoje nowe znajome rozweselić, to wybierała co pikantniejsze i śmieszniejsze historyjki. Nawet do dziś dnia nie wiadomo, czy wszystkie one były prawdziwe. Ale to teraz nie ważne. Dość, że jakiś czas po powrocie Eryki okazało się, że jedną z tych kuracjuszek była Kunegunda Piotrowska, bratanica Malwiny ( tej samej, co to kiedyś posługiwała u księdza ), no i owa Kundzia o wszystkim do swojej ciotki w liście napisała. Ja tam jak wiecie plotek nie lubię, więc jakbym na jej miejscu była to bym nawet pary z gęby nie puściła! Bo i po co? Po co gdzieś tam w świecie, obce ludzie mają się z naszych Fujarczan podśmiewać? No różne rzeczy o mnie można gadać , ale żeby taką porute se robić? Co to to nie.

A to co Wam tu czasem gadam, to nie dla podśmiechujek jakichś, tylko dla szczerej historycznej prawdy i tyle!

Brak komentarzy: